Wspaniały Pałac Snów, sześć zamkniętych okiennic - Jak rześki ten wietrzyk na mojej poduszce. Tacy zawsze byli Buddowie i Patriarchowie. Kuranty z dzwonnicy - wsłuchuję się w każdy.
Niespokojne myśli - przez całą noc, A teraz jeszcze wrzask małp! Tam, w świątyni, u stóp Przemieszczonego Szczytu - ile złamanych serc?